Korupcja a sprawa polska

Korupcja a sprawa polska

Mateusz Bartoszewicz

- kategorie: Społeczeństwo

Korupcja jest w naszym kraju popularnym tematem, o którym wiele się mówi, pisze i spekuluje. Co więcej, powstają też liczne filmy fabularne dość swobodnie ukazujące tę patologię, jak choćby Układ Zamknięty R. Bugajskiego, Drogówka W. Smarzowskiego czy Służby specjalne P. Vegi. Nadużycia władzy polityków najwyższego szczebla, funkcjonariuszy służb i samorządowców są tematem nośnym i kontrowersyjnym, a przyczynia się do tego również wysoki poziom polaryzacji politycznej w Polsce. Nieraz choćby luźna rozmowa o formach korupcji, nawet pomiędzy bliskimi znajomymi, może okazać się iście wybuchowa. Powodów takiego stanu rzeczy jest wiele, ale najistotniejsze z nich to bazowanie na nierzetelnych doniesieniach medialnych oraz znikoma wiedza własna o korupcji.

 Współczesny przepis na sukces medialny można streścić w jednym zdaniu: informacje muszą przeplatać się z rozrywką. Problem jednak w tym, że w przypadku poruszania tematyki korupcji kreowanie newsów przepełnionych infotainmentem (czyli połączeniem information i entertainment) skutkuje podbijaniem emocji odbiorców do granic możliwości. Sztuczne budowanie napięcia może tworzyć poczucie, że korupcja jest zjawiskiem wszechogarniającym, oplatającym struktury państwowe niczym bluszcz. Przy takim założeniu jakiekolwiek próby walki z tym zjawiskiem uchodzą za prawdziwie syzyfową pracę, noszącą znamiona działania bezcelowego lub pozornego. Z drugiej jednak strony, u odbiorcy bombardowanego doniesieniami o korupcji może wystąpić reakcja odwrotna: skoro media i znaczna część polskiej sceny politycznej tak wiele o korupcji mówią, widz lub słuchacz może uznać ją za temat przesadnie rozdmuchany, wykorzystywany z premedytacją głównie jako paliwo polityczne. Uporczywe tkwienie w którejś z tych skrajnych postaw zniechęca do szukania pogłębionych i sprawdzonych informacji o korupcji. A przecież bez choćby podstawowej świadomości obywateli co do tego, które zachowanie korupcją jest, a które nie, walka z tą jakże szkodliwą patologią staje się niezwykle trudna.

Warto zatem poświęcić kilka minut lekturze tego tekstu, aby zagłębić się w brudny świat nadużyć władzy. Nie będzie to jednak efektowna podróż w stylu kryminałów, filmów sensacyjnych czy dramatów politycznych, trzymających w napięciu niczym House of Cards. To raczej garść merytorycznych informacji, może bardziej teoretycznych, niż budzących dreszczyk emocji, ale stanowiących dobry wstęp do późniejszego poznania zawiłości poszczególnych przypadków; krotka charakterystyka zjawiska, która pozwoli spojrzeć na doniesienia o korupcji w zupełnie nowy i – miejmy nadzieję – pozbawiony wielu dotychczasowych uprzedzeń sposób.

Zepsucie, uwiedzenie, przekupstwo

Korupcja, rozumiana jako nadużywanie władzy publicznej dla prywatnych korzyści, obok szantażu i przemocy stanowi jedno z narzędzi wpływu wykorzystywane przez grupy przestępcze na całym świecie. Przyczynia się do marnotrawienia zasobów publicznych, które zamiast służyć ogółowi społeczeństwa, przeznaczane są na realizację partykularnych interesów. Samo określenie pochodzi od łacińskiego corruptio, oznaczającego zepsucie, uwiedzenie lub przekupstwo. Beneficjenci transakcji korupcyjnych zyskują wymierne korzyści materialne: dobra luksusowe, możliwość realizacji lukratywnych projektów finansowanych z budżetu państwa czy też po prostu pieniądze. Ponadto korupcja umożliwia uzyskanie rozmaitych profitów niematerialnych. Jej wynikiem może być choćby umocnienie pozycji osobistej i prestiżu, otrzymanie dostępu do istotnych informacji i dóbr kultury lub uzyskanie możliwości obracania się w elitarnym środowisku, często sprowadzające się do suto zakrapianych imprez w ekskluzywnych sceneriach.

Korupcja może też występować w formie opłacania renty politycznej przez podmioty gospodarcze, które przeznaczają część swoich zasobów na wywarcie nacisku na klasę polityczną lub urzędniczą. Tacy „zaradni inwestorzy” otrzymują dostęp do atrakcyjnych zamówień publicznych oraz wpływ na ustawodawstwo, co daje cenną możliwość ustalania reguł gry rynkowej. Rozmaite nadużycia władzy wiążą się z funkcjonowaniem relacji klientelistycznych. Są to nieformalne stosunki na podobieństwo średniowiecznych relacji feudalnych między patronami a klientami. Cechują się dysproporcjami w statusach stron, które świadczą sobie różne usługi. Zazwyczaj patron (czyli osoba umocowana wyżej w hierarchii) chroni klientów i umożliwia im dostęp do wysoce opłacalnych przedsięwzięć. Klienci natomiast, w zamian za opiekę patrona, mają zachowywać lojalność i realizować usługi na jego rzecz.

Jasna strona zjawiska

Nie w każdych warunkach korupcja ma jednak jednoznacznie negatywne konotacje, tak jak dzieje się to w Polsce. Może być ona postrzegana także jako przejaw adaptacji społeczeństw do zmian powodowanych przez modernizację. W jej wyniku pojawia się warstwa społeczna dysponująca znacznym kapitałem, która, dotychczas nie mając wpływu na decyzje polityczne, dąży do osiągnięcia takich możliwości. W tym kontekście, jak przewrotnie określił to Samuel Huntington, przekupywanie przedstawicieli administracji staje się narzędziem realizacji celów mniej inwazyjnym niż przemoc. Korupcja może być również funkcjonalna w skrajnie podzielonych społeczeństwach. Władze polityczne stosują wtedy różnego rodzaju zachęty i dotacje wobec skłóconych plemion, partii czy lokalnych elit. Naturalnie, warunkiem otrzymywania dotacji jest gwarancja, że dzięki nim określone grupy nie będą destabilizować systemu. Ponadto ekonomiści funkcjonaliści dowodzą, że w sytuacji ściśle regulowanych rynków, w ramach których wymiana dóbr i usług jest utrudniona, korupcja jawi się jako skuteczny substytut mechanizmów wolnorynkowych. Wprowadza bowiem element rywalizacji zarówno wysokością łapówki, jak i „jakością” oferowanych w zamian za łapówkę usług.

Ludzie, którzy dotychczas robili interesy międzynarodowe lub choćby wewnątrzkrajowe, niejednokrotnie w bliskiej współpracy ze służbami PRL, aby kontynuować działalność, musieli jedynie zaadaptować się do nowych, wolnorynkowych warunków. Adaptacja ta polegała na nawiązywaniu rozmaitych nieformalnych kontaktów na styku instytucji państwowych oraz quasi-gospodarczych

We współczesnej Polsce, aspirującej do zachodnich standardów, korupcja stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Występuje ona na wielu poziomach życia społecznego i dotyka różnych sektorów działalności państwa, przynosząc na przestrzeni lat wielomilionowe straty dla budżetu państwa. Cofnijmy się więc w czasie o ponad ćwierć wieku, aby przyjrzeć się uwarunkowaniom, w jakich budowane było „nowe” polskie państwo po roku 1989.

Uboczny produkt transformacji

Na przełomie lat 80. i 90. XX w. Polska stanęła przed wyzwaniem przeprowadzenia transformacji ustrojowej, której kontekst wyznaczał potężny czynnik – normy kulturowe wyniesione z historii, a w szczególności z systemu socjalistycznego. Trudno zaprzeczyć, że pół wieku funkcjonowania w modelowo korupcjogennym systemie ciągłych braków i niedoborów wraz z chaotycznie przeprowadzoną transformacją ustrojową wpłynęło na obniżenie standardów moralnych życia publicznego w Polsce. Podobnie, realizacja polityki grubej kreski w środowiskach postkomunistycznych została przyjęta wprost jako szansa rozwojowa. Ludzie, którzy dotychczas robili interesy międzynarodowe lub choćby wewnątrzkrajowe, niejednokrotnie w bliskiej współpracy ze służbami PRL, aby kontynuować działalność, musieli jedynie zaadaptować się do nowych, wolnorynkowych warunków. Adaptacja ta polegała na nawiązywaniu rozmaitych nieformalnych kontaktów na styku instytucji państwowych oraz quasi-gospodarczych. W wielu przypadkach przy budowaniu tego typu sieci klientelistycznych przydatne okazywały się dotychczasowe wpływy, ale i pieniądze, do których dostęp dla ludzi współpracujących z poprzednim reżimem nie stanowił problemu.

Przestępstwa białych kołnierzyków były przez pierwsze lata transformacji bagatelizowane, a korupcji początkowo nadano etykietę „funkcjonalnej” w akumulacji kapitału. Następnie, gdy coraz więcej afer zaczęło wychodzić na jaw (np. defraudacje w ramach działalności Funduszu Obsługi Zadłużenia Zagranicznego – FOZZ), korupcję określono mianem „produktu ubocznego transformacji”. Dopiero pod koniec lat 90. Zjawisko to zostało uznane jednoznacznie za zagrożenie i od tego momentu oficjalnie zaczęto je w sposób zdecydowany zwalczać.

Skala zagrożeń korupcyjnych we współczesnej Polsce

Obecnie skalę występowania w Polsce patologii korupcji można spróbować wykazać na podstawie rankingu Corruption Perception Index (CPI), publikowanego corocznie przez Transparency International, oraz raportów statystycznych publikowanych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. W przypadku Polski lata 2006-2014 cechowały się sukcesywnym awansem w kierunku państw mniej skorumpowanych. W 2006 r. nasz kraj otrzymał w rankingu CPI 3,7/10 pkt., plasując się na 61. miejscu (ex aequo z Jamajką) w gronie 163 badanych państw. Z każdym następnym rankingiem następował stabilny wzrost oceny Polski i awans w zestawieniu, by w roku 2014 osiągnąć 61/100 pkt. (w międzyczasie nastąpiła zmiana skali), co oznaczało 35. pozycję na 175 badanych krajów (ex aequo z Tajwanem).

Bazowanie na jednym źródle przy wykazywaniu poziomu korupcji nie jest wystarczające, dlatego warto dokonać porównania sondażowego badania opinii publicznej, jakim jest CPI, z twardymi danymi statystycznymi publikowanymi corocznie przez CBA. Co ciekawe, w raportach z lat 2006-2014 różnice w liczbie rejestrowanych przez CBA przestępstw korupcyjnych były znaczące. W 2008 r. było to 8824; w 2010r. – 13938; w 2011 r. – 9703; by w roku 2013 r. osiągnąć rekord – 15405 zarejestrowanych przestępstw korupcyjnych. Wyraźnie widać zatem, że dane te nie pokrywały się z widocznym w rankingu CPI stałym tempem awansu. Może to potwierdzać hipotezę, że CPI to jedynie badanie opinii społecznej, wskazujące na występowanie pewnych trendów opinii, które nie muszą mieć pokrycia w danych statystycznych organów ścigania. Z drugiej jednak strony, znaczne różnice w liczbie corocznie wykrywanych przestępstw korupcyjnych mogły zwyczajnie oznaczać wzrastającą skuteczność zwalczania korupcji w kraju. Na wzrost pozycji Polski w rankingu CPI wpływ miały bowiem głównie dwa czynniki: implementacja rozwiązań antykorupcyjnych sugerowanych przez Unię Europejską oraz powołanie do życia instytucji przeznaczonej bezpośrednio do zwalczania korupcji – CBA. Należy też pamiętać, że statystyki organów ścigania nie obejmują tzw. ciemnej liczby przestępstw, czyli tych popełnionych faktycznie, ale dotychczas nieujawnionych. W związku z tym precyzyjne ustalenie skali występowania korupcji w Polsce jest – z praktycznego punktu widzenia – niemożliwe. Już sam fakt rejestracji średnio 10 tys. przestępstw korupcyjnych rocznie wskazuje jednak na ogromne znaczenie problemu. Tym bardziej warto dyskutować o korupcji i piętnować jej przypadki.

Warto zobaczyć

fot.wikipedia.org