Śląska Partia Regionalna

Śląska Partia Regionalna

Wojciech Jezusek

- kategorie: Blog, Społeczeństwo

Czy Górny Śląsk pójdzie w ślady Bawarii i stworzy realną siłę polityczną nie tylko na miarę regionu, ale również znaczącą na scenie krajowej? Taki cel ma zapowiadana Śląska Partia Regionalna, ugrupowanie mające powstać w wyniku porozumienia Ruchu Autonomii Śląska i Związku Górnośląskiego.

Obie organizacje chcą połączyć swoje siły i jeszcze jesienią powołać nową formację. Jak deklarują osoby powołujące nową polityczną strukturę, udało się już zdobyć wymaganą do zarejestrowania partii politycznej liczbę tysiąca podpisów. Liderami ugrupowania mają zostać Henryk Mercik, wicemarszałek województwa śląskiego, i Grzegorz Franki, prezes Związku Górnośląskiego. Dla wielu może być zaskakującym, że w kierownictwie nie znajdzie się Jerzy Gorzelik z Ruchu Autonomii Śląska, chyba najbardziej popularna dzisiaj osoba w kraju związana z ruchem śląskim. Podobno jest to wynikiem osobistych ustaleń Gorzelika z Mercikiem, ale wielu zadaje sobie pytanie, czy w związku z tym lider RAŚ w ogóle wierzy w powodzenie nowego projektu.

Polityczny sojusz obu organizacji ma również dać gwarancję wewnętrznej debaty o wizji Śląska polskiego i śląskiego, co ma poszerzyć grono potencjalnych wyborców. Jest to o tyle niezwykłe, że do tej pory obie formacje prezentowały odmienną wizję i strategię dla Górnego Śląska.

Założenia

Przyszli liderzy ugrupowania twierdzą, pomysł stworzenia wspólnej partii przez RAŚ i ZG zrodził się z potrzeby rozwinięcia, poszerzenia i wzmocnienia formuły organizacji regionalistów. Fundamentem nowej partii ma być – istotna na Górnym Śląsku – samorządność. Śląska Partia Regionalna ma również promować dziedzictwo (zarówno materialne, jak i niematerialne) oraz historyczną wielokulturowość regionu, a także dbać o interesy i jakość życia Górnoślązaków. Trudno przewidzieć powodzenie przyszłej partii, ale już samą inicjatywę należy traktować jako nowość na polskiej scenie politycznej, gdzie od czasów transformacji o losach wyborców w całej Polsce decydują elity w Warszawie.

Potencjał jest przecież duży, ponieważ zgodnie z ostatnim spisem powszechnym prawie 850 tys. osób określiło siebie jako przynależnych do śląskiej mniejszości

Pierwszym sprawdzianem nowej partii mają być przyszłe wybory samorządowe. Prawdopodobnie ŚPR wystawi kandydatów także w województwie opolskim. Głównym celem nowej partii ma być sejmik śląski, a dopiero w dalszej fazie walka o miejsca w polskim parlamencie. Na razie nie jest jeszcze znany dokładny program, ale jeżeli nie będzie zawierał określonej strategii i wizji, to można zakładać z dużą dozą prawdopodobieństwa, że nie uzyska aprobaty mieszkańców Śląska, którzy od lat czekają na konkretne działania swoich reprezentantów. A potencjał jest przecież duży, ponieważ zgodnie z ostatnim spisem powszechnym prawie 850 tys. osób określiło siebie jako przynależnych do śląskiej mniejszości.

Błędy przeszłości

To wszystko daje nadzieję na przyszłość, pod warunkiem że nowe ugrupowanie nie wpadnie w wir wewnętrznych wojenek, braku komunikacji i niejasnych działań, co na śląskim podwórku politycznym dało się już zauważyć niejednokrotnie. Tak było chociażby w ostatnich wyborach parlamentarnych, kiedy RAŚ startował do Sejmu razem z Mniejszością Niemiecką i doznał dotkliwej porażki. Jeżeli nowa formacja wyciągnie wnioski z błędów swoich protoplastów i stworzy dobrą markę, to rzeczywiście ma szansę stać się odpowiednikiem bawarskiej CSU. Czas pokaże, czy ŚPR będzie na tyle silna, aby upomnieć się o prawa Górnoślązaków i zdobyć głosy tych, którzy mają już dosyć bycia traktowanymi jak niemiecka piąta kolumna. Na tę chwilę przyszła formacja nie może liczyć na tak duże pieniądze, jak w przypadku CSU, na którą chętnie łoży bogaty, bawarski biznes.

Mercik i Franki muszą również solidnie przygotować się na przyszłe ataki, których z pewnością nie poszczędzą im największe w Polsce partie. Aby przekonać do siebie wyborców, muszą umieć w jasny i rzeczowy sposób wytłumaczyć, dlaczego lepiej swoimi pieniędzmi zarządzać z Katowic (lub Opola), a nie z Warszawy. Będą również musieli obronić swój program w niełatwych dla partii regionalnych w całej Europie czasach. Obecna popularność partii narodowych nie ułatwia im tym samym zadania, co będzie wyzwaniem większym niż miały podobne projekty jeszcze choćby kilka lat temu. Czy zatem nowa formacja zachęci potencjalnych wyborców? Czas pokaże. Na pewno bez porządnego przygotowania, pieniędzy i marketingu będzie o to trudno.

Z drugiej strony jest to szansa, aby przełamać stereotyp, który swego czasu sformułował Kazimierz Kutz: „dupowatość to genetyczna cecha Ślązaków, których przez pokolenia zmuszano do uległości i potulności”. Ciągłe użalanie się nad sobą i postrzeganie swojego losu przez pryzmat „śląskiej krzywdy” jest wygodne, ale być może jest to najlepszy moment na wybranie swojej reprezentacji i położenia kresu narzekaniu, jak to stolica wodzi Ślązaków za nos.

gornyslask.miemiec.eu