Piotr Durnowo – ostatni głos rozsądku Carskiej Rosji

Piotr Durnowo – ostatni głos rozsądku Carskiej Rosji

Piotr Nowak

- kategorie: Polityka

Za rok, 11 listopada 2018 r. będziemy obchodzić setną rocznicę zakończenia wielkiej wojny między światowymi mocarstwami, która – po katastrofie w 1939 r. – w historii powszechnej określana jest mianem I wojny światowej. Jej rezultatem był upadek równowagi sił w Europie, odrodzenie narodów w Europie Wschodniej, rewolucja w carskiej Rosji oraz, według niektórych, II wojna światowa. Nie dla wszystkich jednak taka kolej rzeczy była zaskoczeniem.

W licznych opracowaniach dotyczących relacji międzynarodowych oraz stosunków politycznych z początku XX w. autorzy zastanawiają się nad fenomenem polityczno-społecznym I wojny światowej. Jak to możliwe, że takie rzesze ludzi zgłaszały się ochotniczo do walki, wiwatowały na wieści o rozpoczętym konflikcie i z uśmiechem na ustach wyruszały na front? Jak to możliwe, że wśród doświadczonych polityków czy wojskowych właściwie nie pojawiły się żadne głosy przestrogi, nawołujące do ostudzenia nastrojów i powstrzymania rozpędzającej się machiny? Wiele wskazuje na to, że dyplomaci i politycy nie rozumieli politycznych i społecznych konsekwencji tego, co miało właśnie nastąpić. Wśród nich wszystkich, ludzi początku XX w., były jednak wyjątki, które dostrzegały mroczne widmo nadchodzących zmian.

Głos wołającego

Piotr Durnowo urodził się w rodzinie szlacheckiej wicegubernatora Nikołaja Siergiejewicza Durnowo. Ukończył Morski Korpus Kadecki oraz Aleksandrowską Akademię Wojskowo-Prawniczą. W 1905 r. został ministrem spraw wewnętrznych w gabinecie Siergieja Wittego, a także członkiem Rady Państwa Imperium Rosyjskiego, w której pozostał do 1911 r.

Durnowo jest wyjątkową postacią swoich czasów, okresu końca belle époque i dążenia większości rządów europejskich z niezwykłą zaciętością do katastrofy wojennej. Początek XX w. prezentował wyraźną przewagę myśli strategicznych i militarystycznych nad wszelkimi myślami politycznymi. Wizja nadchodzącego konfliktu absorbowała przede wszystkim wojskowych i strategów, w dużo mniejszym stopniu polityków. Prawie nikt nie zastanawiał się nad długoterminowymi politycznymi konsekwencjami wojny. Pod tym względem głos Piotra Durnowo, jaki wybrzmiał w lutym 1914 r., był jedynie głosem wołającego na pustyni.

Preludium

W lutym 1914 r. Durnowo na cześć miesięcy przed oficjalnym wybuchem wielkiej wojny wystosował do cara Mikołaja II memorandum, które niestety przeszło bez większego echa. W jego treści znalazło się wiele proroczych stwierdzeń dotyczących przebiegu konfliktu oraz jego konsekwencji dla Imperium Rosyjskiego.

W pierwszej kolejności Durnowo nie widział możliwości uzyskania przez Rosję praktycznych zdobyczy terytorialnych. Uważał, że jedyne, jakie Imperium może uzyskać, to te na ziemiach polskich i ukraińskich, a to oznaczałoby tylko wzrost i tak wyraźnych niepokoi wewnątrz państwa i wzmocniłoby dążenia niepodległościowe tych narodów.

Durnowo jest wyjątkową postacią swoich czasów, okresu końca belle époque i dążenia większości rządów europejskich z niezwykłą zaciętością do katastrofy wojennej

Poza tym to na Rosji spocząłby główny ciężar walk, ponieważ – przed czym przestrzegał Durnowo – Anglia nie posiadała sił umożliwiających rzeczywistą walkę na kontynencie, a osiągnięcia techniczno-wojskowe Francji skłaniałyby ją ku wyczerpującej walce defensywnej i pozycyjnej.

Według memorandum wojna była dla Imperium również zupełnie nieopłacalna ze względów gospodarczych. W przypadku ewentualnej porażki zasoby gospodarcze kraju znalazłyby się na łasce zwycięzców. Gdyby natomiast Cesarstwo Niemieckie zostało pokonane, najpewniej jego gospodarka byłaby tak skrajnie wyczerpana wysiłkiem wojennym, że niemożliwe byłoby skuteczne uzyskanie reparacji wojennych. Jak pisał Durnowo: „Całkowicie zrujnowane Niemcy nie byłyby w stanie zrekompensować nam poniesionych kosztów. Traktat pokojowy podporządkowany Anglii nie stworzy możliwości, by Niemcy odbudowały swą ekonomię na tyle, by móc zrekompensować nasze wydatki wojenne, nawet w bardzo odległym czasie”. Wojna nie była więc korzystna dla Rosji zarówno ze względów geopolitycznych, jak i gospodarczych.

Perspektywa wybuchu wojny wydawała się kusząca dla strategów rosyjskich jeszcze z innego powodu. Od wieków bowiem Rosja starała się podporządkować sobie Dardanele, czyli cieśninę łączącą Morze Marmara z Morzem Egejskim. Prawdopodobny konflikt na Bałkanach otwierał taką możliwość.

Dla znawców II wojny światowej rejon Gallipoli z pewnością skojarzy się bezpośrednio z lądowaniem aliantów w Normandii. Osobą wspólną dla obu wydarzeń jest postać Winstona Churchilla. W czasie I wojny światowej był on Pierwszym Lordem Admiralicji i był jednym z odpowiedzialnych za desant żołnierzy właśnie w rejonie Gallipoli. Celem manewru było bezpośrednie zaatakowanie Stambułu i wyłączenie Imperium Osmańskiego z wojny. Państwa ententy miały więc wspólny cel strategiczny, choć podyktowany innymi powodami. Znamienne, że Durnowo był przeciwny walce o Dardanele z klarownego, wojskowego powodu – uważał, że sama kontrola nad cieśniną nie dawałaby Rosji absolutnie żadnych profitów w regionie Morza Egejskiego, ponieważ marynarka wojenna Imperium Brytyjskiego, z powodu geograficznego ukształtowania morza, zupełnie zablokowałaby wszelkie aspiracje Rosji. W trwały sojusz lub współpracę Anglii i Rosji Durnowo nie wierzył. Desant na Gallipoli zakończył się klęską, kolejnym niepotrzebnym aktem rzezi, i skutecznie wstrzymywał potem Churchilla przed próbą powtórzenia takiego manewru wiele lat później, w Normandii.

Widmo rewolucji

Najmocniejszym, najważniejszym i najbardziej katastrofalnym wnioskiem, jaki Piotr Durnowo przedstawił w swoim memorandum, był ten dotyczący nastrojów społecznych po wojnie. Jak napisał: „Jestem najgłębiej przekonany, a opieram to na dokładnych studiach wszystkich współczesnych tendencji wywrotowych, że w kraju podbitym musi nieuchronnie wybuchnąć rewolucja społeczna, która w sposób naturalny rozprzestrzeni się i obejmie kraje zwycięskie”. Można zaryzykować stwierdzenie, że w swoich przemyśleniach Durnowo nie wziął jedynie pod uwagę determinacji narodu odradzającego się po 123 latach zapomnienia. Być może, gdyby nie bitwa 1920 r. pod Warszawą, także w tej materii miałby rację.

Piotr Durnowo nie dożył ziszczenia swoich fatalistycznych przewidywań zawartych w memorandum. Zmarł na apopleksję we wrześniu 1915 r., na długo przed rewolucją, klęską w wojnie, śmiercią cara i upadkiem Imperium Rosyjskiego. Jednak wziąwszy pod uwagę jego antyrewolucyjne poglądy, zapewne nowa ojczyzna rodzącego się kraju rad nie byłaby dla niego zbyt łaskawa.

Początek I wojny światowej uważany jest przez wielu historyków za prawidłową datę dla określenia początku XX w. Świat zmieniał się jak nigdy dotąd: gwałtowny rozwój technologii, belle époque, równowaga na kontynencie, na którym od blisko stu lat nie wybuchła żadna wielka wojna. Szaleństwo, jakie rozpętało się po zabójstwie arcyksięcia Franciszka Ferdynanda, zburzyło doszczętnie zastany porządek w takim stopniu, że dopiero postanowienia z Poczdamu w 1945 r. doprowadziły do względnej stabilizacji na świecie.

Wielką Wojnę natomiast niezwykle trafnie podsumował Robert Musil, austriacki pisarz i filozof, słowami: „Wojnę można zredukować do formuły: umierasz za swoje ideały, bo nie warto dla nich żyć”. Zmarł w 1942 r., nie przekonawszy się, za jakie szalone ideały ludzie dopiero mieli zacząć umierać.

fot. wikipedia.org