TEATR – zrób to sam

TEATR – zrób to sam

Sara Siomkajło

- kategorie: Kultura

Na początku był pomysł. Nie chcą cię w PWST? Zrób sobie własny teatr! Chodzi o to, by nie siedzieć z założonymi rękami, zastanawiając się, co przyniesie los. Inicjator Teatru Na Wagę, Jakub Skrzywanek, student drugiego roku filologii polskiej na Uniwersytecie Wrocławskim, nie lubi bierności. Nie przyszedł teatr do Skrzywanka, Skrzywanek przyszedł do teatru.

Zainteresowani wiedzą, jak trudno jest dostać się do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej. Krążą liczne legendy o próbach dołączenia do tego elitarnego kręgu aktorów czy reżyserów. Nie wszyscy dokonują tego cudu od razu. Ważne, by w okresie pomiędzy cyklami egzaminów wstępnych działać, nie ulegać stagnacji. Teatr Na Wagę jednak nie jest naszą poczekalnią, nie traktujemy go jak przedsionka do przyszłej kariery. To jest sukces, praca, doświadczenie i pasja. Osiągnęliśmy najwięcej, ile w tym momencie naszego życia potrafiliśmy. Był 2012 r., mieliśmy chęci, ambicję i wizję stworzenia czegoś całkowicie od podstaw. Droga do osiągnięcia tego, co mamy w tej chwili, nie była jednak taka prosta. Potrzebowaliśmy sceny, miejsca na próby, funduszy, a przede wszystkim ludzi, aby nie siedzieć w „pustym kościele”.

Teatr mój widzę amatorski

Trudno jest wpisać nas w konkretne ramy. Zjawisko teatrów studenckich nie działa już na taką skalę, nie łączy się z ruchem społecznym lat 50. Nie można również powiedzieć, że jesteśmy teatrem uniwersyteckim, jak początkowo Teatr Korba. Nie działamy przy uczelni, jak Sztampa przy Politechnice Wrocławskiej. Jesteśmy szkolnie niezależni. Nie wzorujemy się na Grotowskim i nie tworzymy laboratorium. Alternatywni też nie jesteśmy. Nie okupujemy podziemia, nie mówimy o sobie, jako niezbędnym elemencie kontrkultury, nie jesteśmy przeciwko. Jedyne określenie, jakie trafia w nasz profil, to „amatorski”, oprócz tego, że, z oczywistych względów, „młody” – bo przez młodych tworzony. Tu jednak przymiotnik wymaga dookreślenia. Zwykle wyraz „amator” budzi negatywne konotacje, jest kojarzony z partaczem, laikiem, dyletantem. My nie chałturzymy. Postulujemy o przywrócenie właściwego znaczenia „amatorowi”, poprawnego etymologicznie. Amo, amare – kocham, uwielbiam. Niech więc amator teatru pozostanie jego wielbicielem. Właśnie tak o sobie myślimy i chcemy być postrzegani. Połączyły nas wspólne zainteresowania, fascynacja teatrem, który teraz chcemy robić na swój sposób. Instrukcja jest prosta, wykonanie mniej. Liczą się chęci i motywacja, a przede wszystkim determinacja, by osiągnąć cel.

STEP 1: Znajdź miejsce

Znalezienie miejsca zajęło około dwóch miesięcy. Powoli traciliśmy nadzieję. Wszędzie, w domach kultury i prywatnych salach, wymagano od nas opłacenia wynajmu. Na początku marca jednak poszukiwania zbiegły się z pierwszym spotkaniem Dyskusyjnego KLUBU „NIETAK!TU” pod hasłem „Teatr w ESK 2016”, organizowanym przez Fundację „Teatru Nie-Takiego” w Ram Pam Pam Pam. Zaproszeni reprezentanci teatralnych i okołoteatralnych inicjatyw, które zapisane zostały w Aplikacji Wrocław ESK 2016, oraz przedstawiciele władz miasta dyskutowali m.in. o przestrzeni dla małych grup teatralnych i stowarzyszeń zajmujących się teatrem. Fundacja Teatru Nie-Takiego ma w planach projekt zagospodarowania nieczynnego kina „Ognisko” na Karłowicach we Wrocławiu. „Inkubator inicjatyw teatralnych” mógłby dać szansę wielu młodym grupom potrzebującym nieodpłatnego korzystania ze sceny według wcześniej ustalonych zasad i grafiku. Nam się spieszyło, chcieliśmy od razu realizować własne pomysły, nie czekać na łatwo dostępną scenę.

Podczas dyskusji KLUBU „NIETAK!TU” dyrektor Wydziału Kultury Urzędu Miejskiego, Jarosław Broda, polecił Skrzywankowi Wrocławski Klub Anima na Kozanowie. Jest to prężnie działający ośrodek kulturalny z najlepszą sceną i dobrym zapleczem technicznym. Udostępniono nam miejsce prób i wystawiania spektakli. Anima stała się również naszym głównym partnerem. Dyrektor placówki przygarnęła młodych ludzi z wizją i chęcią tworzenia, ale bez możliwości rozwoju, bo bez dachu nad głową. Nasz początkowy rozkwit zatem zawdzięczamy właśnie temu miejscu.

STEP 2: Ochrzcij teatr, nadaj nazwę

Patronem niekoniecznie musi zostać Jan Paweł II, jak chciało Włoskie Stowarzyszenie Teatralne w 2007 r. Teatr ma w sobie pierwiastek bakchiczny, nie potrzebuje świętego, jako protektora własnych działań. Teatr Na Wagę to nasza propozycja. Nieodkryte talenty czy kreatywność młodych ludzi, z którymi pracujemy są niepoliczalne. Nie odmierzymy ich inaczej, niż po prostu na wagę (złota).

STEP 3: Określ cele

Nasze założenie było takie, by stworzyć swoisty inkubator działań teatralnych, w którym młodzi z wrocławskiego środowiska akademickiego mogliby realizować pomysły, przygotowywać własne spektakle. Teatr Na Wagę miał stać się nową jakością na kulturalnej mapie Wrocławia. Nie boimy się odważnych projektów, chcemy reprezentować świeże spojrzenie na sztukę, niespaczone współczesnymi trendami. Zakładamy nowość oraz autorskie podejście. Na razie brak w repertuarze adaptacji klasycznych czy popularnych dramatów. Zależy nam na tworzeniu wszystkiego indywidualnie. Świadomość pracy u teatralnych podstaw jest satysfakcjonująca. Ważna jest szansa dla młodych twórców – nie tylko aktorów, muzyków, scenografów, reżyserów i choreografów, ale także dramatopisarzy.

STEP 4: Przeprowadź casting, zgromadź podobnych sobie teatromanów

Równolegle z poszukiwaniami miejsca prób, Skrzywanek chodził za ludźmi, którzy chcieliby się zaangażować w tworzenie młodego teatru. Zaprosił mnie do współpracy. Usiedliśmy, napisaliśmy scenariusz do pierwszego wspólnego projektu – „Reach out and touch faith – spektaklu w pięciu modlitwach”. Skrzywanek wybrał aktorów – jednych z grona znajomych, innych dzięki zasłyszanym opiniom. Większość z nich to studenci z aktorskimi ambicjami, młodzi ludzie, którym zaufał. Dobrał również osoby odpowiedzialne za kwestie ściśle techniczne oraz  muzykę.
Machina ruszyła. Początkowo martwa, glina powoli przeistaczała się w coś realnego. W Teatr Na Wagę tchnięto życie. Pojawili się ludzie, zaczęli działać. Dziś całe przedsięwzięcie jest dla nas tętniącym organizmem o przyspieszonym pulsie. Każdy, kto pełni tu jakąś funkcję, pomaga w jego ukrwieniu. Wszystko jest dynamiczne, w ciągłym ruchu, działa sprawnie dzięki ludziom – ich zapale twórczym. Krew przepływa przez wszystkie żyłki, energią zasilają go nie tylko aktorzy, ale także scenografowie, muzycy, dramaturdzy oraz techniczni. Obecnie Teatr na Wagę tworzy dwadzieścia osób. Niedawno mieliśmy nabór, podczas którego zgłosiło się ponad siedemdziesiąt osób, w tym głównie aktorzy. Wcześniej było nas ośmioro.

STEP 5: Stwórz pierwszy własny spektakl

Prace nad pierwszą premierą „Reach out and touch faith – spektakl w pięciu modlitwach” trwały około trzech miesięcy. Powstał scenariusz, którego część stworzono na podstawie rozmów z pierwszymi zaangażowanymi aktorami: Klaudią Kulą, Martą Achtelik, Kamilą Pisarek, Janem Michną i Ireneuszem Kmiecikiem (dziś zastąpiony przez Mariusza Bąkowskiego). Projekt miał dotyczyć wiary, kojarzonej dzisiaj jedynie z katolicyzmem, a przez to coraz częściej stającej się nieświadomym przyzwyczajeniem, rodzajem wychowania „statystycznego Polaka”. Fanatycznie czasem odbierany, katolicyzm jest z jednej strony wiarą ściśle spolaryzowaną, co z drugiej strony paradoksalnie powoduje jej „neutralizację” wśród młodych ludzi, którzy nie mają odwagi zadecydować. Denerwuje nas hipokryzja niedookreślonej tożsamości religijnej, a większość Polaków ma z tym problem. Proces dorastania „z Bogiem” (nasze pokolenie przecież tak właśnie było wychowywane), zachwyt ceremoniami kościelnymi, a potem wpisany w konwencję bunt wobec narzucanej religii oraz dorobioną mitologię na temat odchodzenia od Kościoła pokazało na naszej scenie pięciu aktorów. Premiera odbyła się 25 maja 2012 r. W tym sezonie jesteśmy już po trzech wznowieniach. Tworzenie przedstawienia przy niedużych zasobach pieniężnych było dla nas dużym wyzwaniem, ale daje również ogromną satysfakcję.

STEP 6: Pamiętaj o PR, przyciągnij publiczność

Teatr nie istnieje bez publiczności. Trzeba sobie o nią zadbać. Spektakl może powstać dopiero przy interakcji z widzem. Początkowo naszą publicznością byli znajomi i rodzina. Dziś na przedstawieniach pojawia się wiele osób z zewnątrz, obcych, którzy dowiedzieli się o teatrze sami – z Internetu, radia, telewizji, zobaczyli plakat na ulicy – lub od swoich znajomych. Reklama szeptana ma własną siłę przekazu. Wiadomość rozchodzi się jak fala. Właściwy poziom rozgłosu należy umiejętnie wykorzystać. Trzeba to uwiarygodnić. Odpowiednie media pomogą w utrzymaniu tego poziomu lub w przejściu na wyższy level. Ludzie o czymś słyszą, widzą plakat, czyli potwierdzenie, na jaką skalę promujemy wydarzenie. Nabierają pewności, że jest to coś realnego. Gdy to wszystko się zazębia, jest szansa, że zobaczy nas większa publiczność.

STEP 7: Zadbaj o realizację kolejnych projektów

Na jednym projekcie się nie kończy. Następny sezon przyniósł kolejne pomysły, nowe wizje nowych ludzi zaangażowanych w TNW. Skrzywanek przygotowuje kolejny spektakl pt. „Śmierć starcom!”. Punktem wyjścia jest przemówienie Mario Montiego z lipca zeszłego roku. Ówczesny premier Włoch stwierdził, że współczesne pokolenie 20-30-latków, to pokolenie stracone. „Śmierć starcom!” będzie zatem opisem, próbą charakteryzacji młodych Polaków wychowanych jako pierwszych w całkowicie demokratycznym ustroju. Premiera przewidziana jest na 22 lutego we Wrocławskim Klubie Anima.

W tym roku proponujemy również licealistom i studentom z całej Polski możliwość zadebiutowania. W porozumieniu z Animą zapoczątkowaliśmy cykliczny konkurs na dramat lub jednoaktówkę. W jury zasiadają: dr Piotr Rudzki, dyrektor literacki Teatru Polskiego, dr Małgorzata Różewicz oraz Katarzyna Majewska, scenarzystka i producent filmowy. „Debiut na Wagę” to ogólnopolska inicjatywa, w której mogą wziąć udział wszyscy pasjonaci teatru. Przewidziane są nagrody pieniężne w obu kategoriach, a wybrana sztuka zostanie przez nas zrealizowana i trafi do repertuaru pod koniec roku akademickiego.

Oprócz konkursów, zachęcających do debiutu, ruszamy z cyklem czytań dramatów. Tworzymy nową formę bezpłatnego spotkania z teatrem. Wychodzimy z nim do ludzi. Będziemy czytać w dość zaskakujących miejscach: w parkach, kinach, na skrzyżowaniach czy bardziej kameralnie – w windzie centrum handlowego. Pierwsze czytanie, w kawiarni Merlin, zrealizowała Martyna Witowska z Jakubem Węgrzynem na podstawie fragmentów „Teatru niekonsekwencji” Tadeusza Różewicza. Kolejna taka inicjatywa będzie miała miejsce w Puzzlach. Następny tekst, „Cocktail party” T. S. Eliota reżyserowany przez Katarzynę Pergoł, wpisuje się w ostatkowy klimat karnawału oraz dobrze znanego wrocławianom lokalu.

STEP 8: Pielęgnuj to, co stworzyłeś i dbaj o siebie

Od zeszłego roku nasze spektakle zobaczyło około 800 osób w różnym wieku. Nie byli to sami studenci, co też nas cieszy. W listopadzie zrobiliśmy nabór, który pozwolił nam wyłonić ludzi do następnych projektów, które obecnie są w fazie procesu twórczego. Zgłosiło się wtedy około osiemdziesięciu osób. Pokazuje to jak bardzo Wrocław potrzebuje takich inicjatyw. Dużo młodych ludzi szuka sobie miejsca, by móc realizować własne pomysły i zajmować się tym, co ich interesuje, bez koniecznego wykształcenia, również hobbystycznie. Jeśli teatr jest sztuką powstałą ze zdolności człowieka do zabawy, to my, oprócz tego, że uczymy się i pracujemy, bawimy się tu świetnie! Nie można czekać biernie aż wymarzona uczelnia przyjmie nas z otwartymi ramionami, trzeba działać i bawić się!

zobacz: nawigiliewgory.pl