Ostatni ambasador

Ostatni ambasador

- kategorie: Polityka, wywiady

Pod koniec marca w redakcji Uniwersala gościliśmy ambasadora Republiki Ekwadoru w Polsce Jego Ekscelencję Fabiana Valdivieso. Było to już ostatnie spotkanie pana ambasadora z polskimi mediami przed zamknięciem placówki dyplomatycznej w Polsce. W szczerej i otwartej rozmowie poruszyliśmy wiele ważnych tematów dotyczących zarówno relacji polsko-ekwadorskich, jak i spraw globalnych. Ponadgodzinny wywiad zaowocował wieloma ciekawymi spostrzeżeniami i interesującymi diagnozami na temat współczesnego świata.

Bohdan Stawiski: Panie ambasadorze, zacznijmy od kluczowej sprawy w stosunkach polsko-ekwadorskich: dlaczego rząd Ekwadoru zamyka swoją ambasadę w Polsce?

Fabian Valdivieso (ambasador Republiki Ekwadoru w Polsce): Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy rozważyć, jaki jest stan stosunków pomiędzy Polską a Ekwadorem. Oba państwa są od siebie bardzo oddalone, mają zupełnie odmienną kulturę i historię, podobnie różnią się w kwestii rasy i języka. Moje czteroletnie doświadczenie z pobytu w Polsce nauczyło mnie jednak, że Polacy i Ekwadorczycy są do siebie podobni. Potrzeba czasu i chęci, by te dwa narody mogły się jeszcze lepiej poznać.
O zamknięciu ambasady Ekwadoru w Polsce zadecydowały jednak dwa główne czynniki. Pierwszy to brak ambasady Polski w Ekwadorze, co powoduje, że istnieje asymetria w tej kwestii. Podobnie niewspółmiernie wygląda nasza wymiana handlowa. Mimo że jej wartość wzrosła do 200 mln dolarów rocznie, to Polska sprzedaje towary za sumę stanowiącą zaledwie 15% tego, co zbywa Ekwador. Świadczy to o niskim poziomie promocji Polski w moim państwie, jednak należy pamiętać, że kryzys gospodarczy dotknął także Ekwador, zmniejszając wskaźniki rozwoju gospodarczego – z oscylujących w granicach 6-7% do obecnych 3%. Drugim powodem zamknięcia ambasady w Polsce była racjonalizacja kosztów polegająca m.in. na zmniejszeniu ilości przedstawicielstw dyplomatycznych za granicą, co zresztą w podobnych okolicznościach czyniła i czyni także Polska. W przyszłości pozwoli to na zainstalowanie placówek dyplomatycznych w miejscach, gdzie jest to faktycznie potrzebne, co jest jednym z kluczowych celów polityki zagranicznej Ekwadoru.

B.S.: Na jakim szczeblu będzie zatem funkcjonowała dyplomacja polsko-ekwadorska? Na poziomie konsulatu?

F.V.: Ekwador zamyka wszystkie swoje placówki dyplomatyczne w Polsce. Nasze interesy w Polsce będzie reprezentowała ambasada położona w innym państwie Unii Europejskiej. Planujemy ustanowić konsulat honorowy w Warszawie dla przebywających w Polsce Ekwadorczyków.

B.S.: Jak decyzja o zamknięciu ambasady w Polsce wpłynie na stosunki obu tych państw? Czy może przyczynić się do zmniejszenia wymiany handlowej?

F.V.: Polska jest ważnym partnerem gospodarczym Ekwadoru. Z wielką przyjemnością podkreślam, że w ostatnich latach wzmocniliśmy nasze stosunki gospodarcze – eksport zwiększył się o 250%, zaś import o 200%. Obecnie Polska jest naszym siódmym najważniejszym partnerem w Europie z obiecującymi perspektywami współpracy. Udało nam się również zwiększyć zainteresowanie Polaków Ekwadorem – w ciągu czterech ostatnich lat podwoiła się liczba turystów. Wracając do pytania, bez wątpienia decyzja ta wpłynie niekorzystnie na nasze dwustronne stosunki gospodarcze. Ambasada pełni przecież istotną rolę w promowaniu produktów eksportowych. Jednak kraje Unii Europejskiej, w tym Polska, pozostaną dla nas kluczowymi partnerami.

B.S.: Co należy zrobić, aby zwiększyć obroty handlowe między naszymi krajami?

F.V.: Rząd Ekwadoru skutecznie przekonuje rodzimych przedsiębiorców, że warto robić interesy gospodarcze z Polską. Są bardzo interesujące przykłady współpracy z Polakami w Ameryce Łacińskiej. Mam tutaj na myśli inwestycje KGHM w Chile. Jeśli ta inwestycja zakończy się sukcesem, będzie to dobry przykład dla pozostałych krajów kontynentu, w tym także dla nas, aby ściślej współpracować na polu gospodarczym z Polakami. Trwają wstępne rozmowy z polskimi kontrahentami na temat ewentualnej współpracy w dziedzinie np. energetyki.

B.S.: Kiedy możemy spodziewać się konkretów?

F.V.: W październiku do Ekwadoru przyjeżdża polska delegacja gospodarcza. Będzie to znakomita okazja, aby wzajemnie lepiej się poznać i nawiązać owocne kontakty. Jestem pewien, że Ekwador ma wiele do zaoferowania zagranicznym inwestorom. Inwestorzy lubią stabilność, a my ją gwarantujemy.

B.S.: Warunkiem dobrych kontaktów, także tych gospodarczych, jest wzajemne zaufanie. Jaką opinią w Ekwadorze cieszą się Polacy?

F.V.: Odległość między Ekwadorem a Polską sprawia, że nasze narody nie mają specjalnie dużej wiedzy o sobie. Wraz ze wzrostem wymiany handlowej oraz rozwojem turystyki powinniśmy lepiej się poznać.

Jakub Lasota: Wspominał pan o tym, jak istotne dla Ekwadoru są kontakty z państwami Unii Europejskiej oraz instytucjami unijnymi. Jednocześnie nie są tajemnicą nienajlepsze stosunki dyplomatyczne między Quito i Waszyngtonem. Może to przeszkodzić w kontaktach z państwami Starego Kontynentu, np. Polską, która stara się mieć dobrą opinię w oczach amerykańskich polityków.

F.V.: To ciekawe spojrzenie na kwestię polityki zagranicznej Ekwadoru. Opiera się ona przede wszystkim na zasadzie suwerenności, co zawsze podkreślaliśmy. Nasze stosunki ze Stanami Zjednoczonymi miały wzloty i upadki, wliczając w to także poważne kryzysy, jednakże kontakty polityczno-gospodarcze rozwijają się bez przeszkód, co pozwoliło Ekwadorowi na zyskanie autorytetu na scenie międzynarodowej. Stosunki polityczne z Warszawą nie były oczywiście aż tak szczególne i powód braku płynności w naszych kontaktach jest jasny. Dla polskiej dyplomacji USA pozostają bardzo istotnym partnerem politycznym, a sympatia Waszyngtonu wydaje się być dla Polski niemalże kluczowa. My w podobny sposób postrzegamy państwa Unii Europejskiej, jednak pierwszeństwo mają korzystne stosunki społeczno-gospodarcze.

J.L.: Doceniam polityczny pragmatyzm ekwadorskich decydentów, którzy potrafią skutecznie rozdzielić kwestie gospodarczo-społeczne od ideologicznych. W Polsce nieustannie borykamy się z tym problemem. Jednak czy Quito spodziewa się realnych gospodarczych konsekwencji ze strony USA „w odwecie” za udzielenie azylu politycznego Julianowi Assange’owi?

F.V.: Ekwador jednoznacznie opowiedział się przeciw jakiemukolwiek mieszaniu się w wewnętrzne sprawy tego państwa. Pojedynczy casus Assange’a nie zmieni naszej postawy, tym bardziej, że od początku postępowaliśmy, mając na uwadze najwyższe dobro – życie ludzkie. Fakty są jasne – Wielka Brytania wydała decyzję o ekstradycji założyciela WikiLeaks do Szwecji, która nie dała nam gwarancji, że będzie on tam sądzony tylko w sprawie, w której jest oskarżony, a tym bardziej, że nie zostanie on przekazany w ręce Amerykanów. Jeśli tak by się stało, najprawdopodobniej zostałby on tam skazany na śmierć. W tej kwestii nasze stanowisko jest zgodne z polskim, mianowicie w sposób bezwzględny bronimy życia ludzkiego, od jego początku aż do naturalnej śmierci. W odniesieniu do ewentualnych nacisków zewnętrznych, przypomnę sytuację sprzed roku. W walce z narkotykami Ekwador otrzymał preferencje celne w Stanach Zjednoczonych, czemu sprzeciwiało się wielu amerykańskich polityków. Prezydent Rafael Correa zapobiegliwie utworzył specjalny fundusz, który ma zrekompensować ewentualne straty ekwadorskich przedsiębiorców w wyniku zerwania umów preferencyjnych, jak również fundusze podobnej wielkości dla krzewienia idei praw człowieka na terenie USA. Krótko mówiąc, Ekwador zajmuje w tej sprawie godziwe i suwerenne stanowisko, którego nie zmienią żadne groźby.

B.S.: Wydaje się, że w związku ze sprawą Assange’a Ekwador zyskał w Europie wielu sympatyków, głównie wśród obrońców praw człowieka, ale także młodych ludzi, dla których Assange jest symbolem tych praw.

F.V.: Podzielam ten pogląd, jednak Ekwador nie dążył do kontaktu z tym człowiekiem, to on nawiązał z nami kontakt. Studiowaliśmy dogłębnie jego sprawę, poświęcając jej szczególnie dużo czasu i energii i wykluczając możliwość popełnienia błędu. Pozwoliło nam to na podjęcie decyzji o przyznaniu azylu, ku czemu mieliśmy solidne podstawy i powody. Nie było to jednak zajęcie stanowiska przeciw Wielkiej Brytanii. Nie mamy zamiaru hamować działania wymiaru sprawiedliwości Szwecji czy tym bardziej USA. Jesteśmy cały czas otwarci na dialog z tymi państwami. Jedyne, czego wymagaliśmy, to gwarancja życia Juliana Assange’a. Nie zostało nam to jednak zapewnione, wobec czego podtrzymujemy swoje kategoryczne stanowisko w tej sprawie.

B.S.: Brytyjczycy zapowiedzieli, że natychmiast po opuszczeniu terenu ambasady przez Assange’a, zostanie on aresztowany. Czy oznacza to, że będzie on już do końca swojego życia korzystał z waszej gościnności?

F.V.: Nie mam szklanej kuli, z której mógłbym odczytać przyszłość. Mogę tylko powiedzieć, że w pewnym momencie minister spraw zagranicznej Wielkiej Brytanii (William Hague – przyp. red.) powiedział o brytyjskiej normie prawnej, na podstawie której możliwe byłoby wkroczenie do ambasady Ekwadoru i pojmanie Juliana Assange’a. Nasza odpowiedź była natychmiastowa: nie można zastosować tej normy prawnej w stosunku do tego pana, gdyż nie popełnił on żadnego przestępstwa na terenie Zjednoczonego Królestwa. W tym przypadku stosuje się normy prawa międzynarodowego, które gwarantują nietykalność przedstawicielstw dyplomatycznych, zgodnie z konwencją wiedeńską. Brytyjski minister wycofał się ze swojego stanowiska, przyznając nam rację. Sam Assange jest w sposób usprawiedliwiony pod naszą ochroną i pozostanie pod nią, dopóki dopóty będzie bezpieczny. Oczywiście nie wiemy, jak długo to potrwa. Jednak wśród państw Ameryki Łacińskiej Ekwador ma spore doświadczenie w kwestii udzielania azylów, chociażby ze względu na przypadek Haya de la Torre, którego casus jest dogłębnie studiowanym zagadnieniem prawnym.

J.L.: Europa żyje problemami Ukrainy, natomiast w Ameryce Łacińskiej najgłośniej teraz o sytuacji wewnątrz Wenezueli. Jakie jest stanowisko Ekwadoru w tej sprawie?

F.V.: Jak już wcześniej wspomniałem, Ekwador kieruje się w polityce zagranicznej zasadą suwerenności państw. Każdy kraj musi sam rozwiązywać swoje problemy. Oczywiście zależy nam, aby Wenezuela była krajem stabilnym politycznie i gospodarczo. I tego naszym przyjaciołom życzymy.

B.S.: Panie ambasadorze, dla Ekwadoru liczą się bardziej stosunki z Unią Europejską jako całością czy bilateralne relacje z poszczególnymi krajami wspólnoty?

F.V.: Od 1999 r. Ameryka Łacińska współpracuje z UE na płaszczyźnie regionalnej i my też bierzemy w tym udział. Zdajemy sobie sprawę, że należy kooperować z Europejczykami jako wspólnotą w takich dziedzinach jak transfer nowych technologii, badania naukowe, medycyna, ochrona środowiska czy prawa człowieka.

B.S.: Pozostańmy jeszcze w sferze polityki międzynarodowej. Ekwadorczycy obawiają się imperializmu amerykańskiego, Polacy rosyjskiego. Które z tych mocarstw Pana zdanie jest bardziej niebezpieczne?

F.V.: To, które jest bliżej nas.

B.S.: A jak w samym Ekwadorze odbierana jest osoba Władimira Putina?

F.V.: Ekwador ma bardzo przyjacielskie stosunki z Rosją, a Rosjanie są jednymi z naszych najważniejszych partnerów handlowych. Prezydent Correa w zeszłym roku był z oficjalną wizytą na Kremlu. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości prezydent Putin też przyjedzie do Ekwadoru.

B.S.: Czy twarda polityka Putina wobec USA podoba się Ekwadorczykom?

F.V.: „Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”, mawiano w dawnych czasach. Niech to stwierdzenie posłuży za komentarz.

B.S.: Jakie są pana najbliższe plany na przyszłość?

F.V.: Wszystko będzie zależało od rządu Ekwadoru. Możliwe, że obejmę placówkę dyplomatyczną w innym kraju albo powrócę do pracy naukowej.