To już jest koniec… PO

To już jest koniec… PO

- kategorie: Blog

Tytuł słynnej piosenki Elektrycznych Gitar w znakomity sposób opisuje nastroje, jakie w ostatnim czasie zapanowały w Platformie Obywatelskiej.

Partia, która pod rządami Donalda Tuska przez blisko 8 lat nadawała ton polskiej polityce, znalazła się pod ścianą. Targana wewnętrznymi sporami, pozbawiona charyzmatycznego lidera, a przede wszystkim programu, nie potrafi wyjść z potężnego kryzysu, w którym tkwi od ostatnich wyborów parlamentarnych.Ideowe spoiwo w postaci koncepcji „anty-PiS” przestało już integrować wokół Platformy wyborców. Ogrom bałaganu, a także afer związanych z czołowymi politykami PO, spowodował masowy odpływ dotychczasowego elektoratu w stronę m.in. Nowoczesnej Ryszarda Petru. Platforma przestała być synonimem modernizacji i sukcesu kraju, wręcz przeciwnie, stała się uosobieniem – słusznie bądź niesłusznie – wszelkich patologii trawiących III RP, dając propagandystom Kaczyńskiego amunicję do frontalnego ataku.
Niestety, upadek Platformy był kwestią czasu. Dla wytrawnych obserwatorów już porażka Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich oznaczała tylko jedno: koniec dominacji PO na polskiej scenie politycznej. Nieudolna kampania prezydencka, a następnie parlamentarna, w której sztabowcy PO popełnili wszelkie możliwe błędy, pokazała Polakom, że część elity politycznej kraju żyje w alternatywnej rzeczywistości. Problemy dnia codziennego dla ówczesnego establishmentu rządowego zeszły zupełnie na drugi bądź trzeci plan. Zamiast mówić o realnych problemach Polaków, zaczęto, wykorzystując usłużne mainstreamowe media, uprawiać propagandę sukcesu. Ordery rozdawane przez Komorowskiego
w tysiącach, epatowanie etosem „Solidarności”, ciągłe podkreślanie roli i znaczenia Unii Europejskiej,
a wręcz zwykła buta oraz wyniosłość spowodowały w społeczeństwie odruch wymiotny.
Platforma nie chciał lub nie potrafiła odpowiednio odczytać nastrojów społecznych. Zadufana w sobie i pogrążona jednocześnie w wewnętrznych sporach, prowokowanych raz po raz przez Grzegorza Schetynę, stała się łatwym łupem dla Prawa i Sprawiedliwości. Hasło, które wśród sztabowców PO obowiązywało od lat – „nie mamy z kim przegrać” – tym razem zostało brutalnie zweryfikowane. Sromotna klęska wyborcza spowodowała, że Platforma pomimo dość licznej reprezentacji w sejmie nie potrafi do dzisiaj zdefiniować swojej roli na scenie politycznej. Co najgorsze, sadząc po licznych wpisach w Internecie, stała się ona formacją zupełnie zbędną dla wyborców. Trudno wręcz znaleźć, poza oczywiście prominentnymi funkcjonariuszami partii oraz kilkoma zawiedzionymi dziennikarzami z Newsweeka, zwolenników tej niegdyś potężnej formacji politycznej. Co prawda w sondażach wskazuje na nią od 10% do 12% respondentów, ale widać tu wyraźną tendencję spadkową. Wystarczy spojrzeć na niedawne badanie opinii publicznej dla „Rzeczpospolitej” uwzględniające popularność liderów, w którym PO nie przekracza po raz pierwszy w historii progu wyborczego… To, co jeszcze 2 lata temu – po względnym sukcesie w wyborach samorządowych i przejęciu władzy w 15 województwach w koalicji z PSL – wydawało się niemożliwe, stało się faktem.
To już jest koniec, panie Schetyna. „Nie ma już nic, jesteście wolni, możecie iść”… do Nowoczesnej, co zresztą uczyniła niedawno szóstka radnych z Wrocławia.