Państwo Żydowskie w cieniu kalifatu

Państwo Żydowskie w cieniu kalifatu

dr Marcin Szydzisz* Instytut Stosunków Międzynarodowych UWr

- kategorie: Podróże

Bliski Wschód zawsze był obszarem, na którym koncentrowała się uwaga świata. Region ten jest kolebką trzech monoteistycznych religii. Jednak pomimo tego, że ich wyznawcy bardzo często podkreślają uniwersalne wartości swojej wiary, w tym dążenie do pokoju, regionu tego z całą pewnością nie można nazwać „ziemią pokoju”.

 

W połowie 2014 r. dżihadyści z organizacji Państwo Islamskie (PI) zajęli znaczne obszary Iraku i Syrii i ogłosili powstanie kalifatu. Samo w sobie pojawienie się nowej organizacji terrorystycznej w tym regionie świata nie jest zaskoczeniem. Jednak w przypadku Państwa Islamskiego mówimy o kompletnie nowej jakości. Przede wszystkim jest to pierwsza organizacja terrorystyczna, która kontroluje i administruje tak znacznym terytorium. Po drugie, jako pierwsza tego typu struktura stawia sobie za cel rozwój, którego efektem ma być opanowanie dużej części globu. Po trzecie, stosuje ona terror na niespotykaną dotąd skalę (jego efektem są nie tylko krwawe prześladowania jazydów czy chrześcijan na obszarze Iraku i Syrii, ale również tragiczny zamach w Paryżu). Po czwarte wreszcie, władze uzurpatorskiego kalifatu próbują sobie skutecznie podporządkowywać inne ekstremistyczne organizacje na całym świecie i robią to, trzeba przyznać, bardzo skutecznie.

 

Odzyskać Palestynę

Wydaje się, że zasadnym jest zastanowić się, na ile powstanie przy granicach Izraela nowej, potężnej organizacji terrorystycznej wpływa na to państwo. Izrael był zawsze wrogo traktowany przez wszystkie siły, które w swoich programach odwoływały się do islamu. Nie inaczej jest w tym przypadku. Państwo Żydowskie przez większość zwolenników ekstremistycznych organizacji jest postrzegane jako obcy implant na ziemi islamu i także za takie uważane jest przez islamistów z PI. Ważne miejsce w ich przekazie zajmuje zajęcie Palestyny. W wydawanej przez tę organizację propagandowej gazecie „Dabiq” można było znaleźć deklaracje, że „zrobi ona wszystko, aby kontynuować dobijanie każdego apostaty, który stanie na przeszkodzie w jej drodze do Palestyny”. Zdaniem jej redaktorów akcje PI „mówią głośniej niż słowa i jest tylko kwestią czasu i cierpliwości zanim osiągnięta zostanie Palestyna” („Dabiq”, nr 2, 2014). W praktyce jednak Państwo Islamskie nie podejmowało do niedawna żadnych działań bezpośrednio skierowanych przeciwko Izraelowi. Może to zaskakiwać, ponieważ obszary kontrolowane przez PI znajdują się około 15 km od jego granic. Moim zdaniem wynikało to z ich świadomej strategii. Do niedawna dżihadyści starali się walczyć tylko z tymi siłami, które mieli szansę pokonać. Izrael z całą pewnością nie należał do tego rodzaju rywali.

 

Zmiana strategii dżihadystów?

Sytuacja ta jednak się zmienia. Dżihadyści stracili swój impet, w Iraku trwa ofensywa Kurdów, zaś w Syrii nękają ich naloty państw koalicji, a od niedawna także Rosjan. Wydaje się, że teraz PI, by odzyskać inicjatywę, decyduje się na coraz bardziej agresywne działania (ich przykładem może być choćby zamach w Paryżu). Także w stosunku do Izraela może dojść do poważnych zmian. Zapowiedzią innego podejścia mogą być próby ataków rakietowych podjęte przez afiliowane przez PI organizacje ze Strefy Gazy i z Półwyspu Synaj. Do pierwszych tego rodzaju incydentów doszło w czerwcu 2015 r. Redaktorzy „Dabiq” wyjaśniają zmianę postawy, zauważając, że „Państwo Żydowskie jest otwarcie zaangażowane w wojnę przeciwko Prowincji Synaj (Wilāyat Saynā’), oprócz tego, że jest potajemnie zaangażowane, obok krzyżowców, w większość kampanii przeciwko wilajatowi Państwa Islamskiego” („Dabiq”, nr 11, 2015). W przyszłości nie można wykluczyć jeszcze poważniejszych aktów przemocy inspirowanych przez dżihadystów z PI, a skierowanych przeciwko Izraelowi lub Izraelczykom.

 

Konary trującego drzewa

Izrael jest świadomy zagrożenia, jakie grozi mu ze strony Państwa Islamskiego. Już w październiku 2014 r. premier Izraela Beniamin Netanjahu podczas przemówienie na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ mówił o wzrastającym zagrożeniu militarnym islamem i dodawał: „Nasza nadzieja oraz nadzieja świata na pokój jest zagrożona, ponieważ zewsząd widzimy marsz wojowniczego islamu (ang. militant islam) […]. On szybko rozpowszechnia się wszędzie na świecie, […] ponieważ jego naczelnym celem jest zdominowanie świata. Teraz wydaje się, że zagrożenie jest nieco przesadzone, ponieważ zaczyna się od małych obszarów, tak jak nowotwór, który atakuje określone części ciała, lecz zlekceważony rak rośnie, przerzucając się na coraz to szersze i szersze obszary”. Co ciekawe, izraelska dyplomacja stara się również podkreślać, że zagrożenia islamizmem nie można ograniczyć tylko do PI. Izraelczycy na każdym kroku podkreślają, jak niebezpieczne są Iran, Hezbollah i Hamas. Już w 2014 r. premier Izraela zauważał, że Hamas i PI „są konarami tego samego trującego drzewa”, natomiast w listopadzie 2015 r. mówił, że „istnieje wspólny wątek łączący przerażające ataki w Paryżu i walkę Izraela z islamskim terroryzmem”, dodając, iż „nie może być żadnego kompromisu z takimi [organizacjami – przyp. red.], jak PI, Hamas czy Hezbollah, ponieważ kompromis oznacza rezygnację z wolności, która czyni życie wartym przeżycia. Jedynym wyborem jest walka”. Ustawiczne podkreślanie związków pomiędzy różnymi organizacjami islamskimi a Państwem Islamskim w jakimś stopniu służy polityce Izraela. Władze tego państwa chcą pokazać światu, że one już od dawna borykają się z problemem radykalnego islamu. Rząd Izraela usiłuje przekonać społeczność międzynarodową, że dzieli z nią te same wartości i że powinien móc liczyć na jej wsparcie. Tego rodzaju retoryka może również po trosze służyć usprawiedliwieniu braku rozmów pokojowych z przedstawicielami Autonomii Palestyńskiej. W rozumieniu władz Izraela nie można prowadzić dialogu ze Palestyńczykami, ponieważ wśród nich są również islamiści.

 

Ataki niewykluczone

Niestety, sytuacja w regionie pozostaje niestabilna. Mało prawdopodobne jest, by Izrael przyłączył się do koalicji walczącej z PI. Państwo Żydowskie przyjmuje zasadę niemieszania się w wewnętrzne sprawy państw regionu. Niewykluczone są jednak ataki na Izrael. Przede wszystkim mogą one pochodzić z afiliowanych przy Państwie Islamskim dżihadystów z półwyspu Synaj. Prawdopodobne są również antyizraelskie akcje prowadzone przez zwolenników PI ze Strefy Gazy. Moim zdaniem mogą się również zdarzyć akty terroru przeprowadzone w samym Izraelu przez Palestyńczyków – sympatyków kalifatu. Wydaje się, że Izrael będzie przede wszystkim zapobiegał wszelkim atakom, które mogą zagrozić samemu państwu lub izraelskim obywatelom. W tym samym czasie izraelski wywiad, na trudną do ocenienia skalę, będzie współpracował ze służbami państw walczących z PI, a izraelska dyplomacja nadal będzie koncentrowała się na przekonywaniu społeczności międzynarodowej o niebezpieczeństwie, jakie niesie ze sobą islamski radykalizm.

project-syndicate.pl