Turcja… dla Turków?

Turcja… dla Turków?

Jakub Bawołek

- kategorie: Blog, Polityka, Społeczeństwo

Pomiędzy informacjami o kolejnych zamachach terrorystycznych, wewnętrznym polowaniem na opozycję czy zaangażowaniem w wojnę w Syrii warto odnotować drastyczne zmiany w ustawodawstwie  tureckim, szczególnie te dotyczące kwestii obywatelstwa lub systemu politycznego. Mogą one mieć długoterminowe konsekwencje dla tego kraju, jak i pośrednio dla jego najbliższego otoczenia. 

Głębokie zmiany zachodzące w kraju półksiężyca nie ominęły samej podstawy tworzącej to państwo, mianowicie jego narodu. Władze tureckie, z potężnym prezydentem Erdoğanem na czele, próbują na nowo zdefiniować, kto jest Turkiem. Ostatnie propozycje Ankary zdecydowanie ułatwią nabycie obywatelstwa tureckiego oraz odbiorą je osobom uznanym za wrogów państwa, co w obecnej sytuacji tożsame jest z przeciwnikami panującego establishmentu.

Kolejne narzędzie politycznych czystek

Jednym z nowych praw dotyczących tureckiego obywatelstwa jest Dekret nr 680, stanowiący o tym, że osoby, przeciwko którym rozpocznie się prowadzenie śledztwa na podstawie jednego z ośmiu wybranych artykułów kodeksu karnego, mają 90 dni na stawienie się przed sądem. W przeciwnym razie utracą obywatelstwo. Biorąc pod uwagę fakt, że w Turcji panuje obecnie stan wyjątkowy, kilkaset tysięcy osób może stać się celem nowego zarządzenia. Dzięki charakterowi wykroczeń, które są podstawą do odebrania obywatelstwa, nowa regulacja jest doskonałym narzędziem politycznym do pozbywania się opozycji czy nieprzychylnych obywateli przebywających za granicą. Jednym z tych wykroczeń jest bowiem bliżej niesprecyzowana obraza państwa lub konstytucji. Opisana zmiana najprawdopodobniej zostanie wykorzystana przeciwko zwolennikom Fethullaha Gülena, którego obarcza się o kierowanie zeszłorocznym puczem.

Naturalizacja uchodźców

W dniu, w którym przyjęto wyżej opisane prawo, Erdoğan ogłosił także, iż po przeprowadzeniu kontroli bezpieczeństwa część z ponad 3 milionów uchodźców z Syrii i Iraku otrzyma możliwość uzyskania tureckiego obywatelstwa. Z tej ogromnej liczby wyodrębnił ludzi wysoko wykwalifikowanych: lekarzy, inżynierów, prawników, których według prezydenta jego kraj szczególnie potrzebuje. Plan naturalizacji bliskowschodnich uchodźców pojawił się w Turcji już rok temu, jednak spotkał się z falą protestów, szczególnie na łamach portali społecznościowych.

Z powodu zwiększonej liczby przestępstw, zamachów terrorystycznych oraz bezrobocia antyarabskie nastroje znacząco pogłębiły się po początkowym pozytywnym nastawieniu społeczeństwa do „gości z Syrii”

Pierwszy apel nie precyzował jednak, kto miałby szansę na tureckie obywatelstwo, dotyczył wszystkich uchodźców. Być może selekcja ogłoszona w najnowszej próbie naturalizacji złagodzi wcześniejsze niechętne opinie narodu tureckiego. Uchodźcy, w przeważającej mierze, przenoszeni są do niedawno zniszczonych kurdyjskich miast w południowo-wschodniej Turcji. Fakt ten, połączony z zatwierdzonymi przez parlament zmianami ustrojowymi, nadaje silny kontekst polityczny służący celom Erdoğana. Poprawki konstytucyjne, które zostaną przedłożone tureckiemu narodowi w planowanym na kwiecień referendum, mają bowiem stworzyć system prezydencki, dający głowie państwa praktyczną władzę wykonawczą, ustawodawczą oraz silny wpływ na władzę sądowniczą. Nowy system, jeśli zostanie przyjęty w referendum, usunie stanowisko premiera, pozwoli prezydentowi stać na czele partii politycznej, która startując w wyborach parlamentarnych odbywających się tego samego dnia co wybory prezydenckie, da szansę jej przywódcy na decydowanie o składzie Wielkiego Zgromadzenia Narodowego Turcji oraz o wyborze ministrów. Głowa państwa zyska również rozległą władzę nad radą sędziów i prokuratorów. Modyfikacja konstytucji pozwoli Erdoğanowi rządzić aż do 2029 roku. Zasiedlanie kurdyjskich terenów nowymi tureckimi obywatelami wdzięcznymi prezydentowi za szansę na nowe życie w nowej ojczyźnie zwiększy wyborczą bazę Erdoğana, co pomoże mu zyskać niczym nieograniczoną władzę w kraju.

Obywatelstwo na sprzedaż

Kolejnym krokiem zmieniającym definicję obywatela Turcji jest możliwość de facto zakupu obywatelstwa. Aby spełnić wymogi dostania obywatelstwa, zagraniczni inwestorzy muszą spełnić jeden z następujących warunków: zainwestować co najmniej 2 miliony dolarów, zakupić nieruchomość wartą przynajmniej milion dolarów, której nie będą mogli sprzedać przez kolejne 3 lata, stworzyć co najmniej 100 nowych miejsc pracy, nabyć warte przynajmniej 3 miliony dolarów bony państwowe lub zdeponować co najmniej 3 miliony dolarów w tureckich bankach. Jest to wyraźna próba zachęcenia do inwestowania w będącą w kryzysie turecką gospodarkę. Być może tureckie władze, ciągle myślące o ruchu bezwizowym z Unią Europejską, liczą na pozytywny odbiór swojej oferty wśród bliskowschodnich elit finansowych. Według ekonomistów to właśnie syryjscy, iraccy oraz rosyjscy inwestorzy wykazali największe zainteresowanie tureckimi planami. Jednak ze względu na planowaną naturalizację dużej liczby uchodźców oraz ogólne pogorszenie stosunków na linii Ankara–Bruksela zniesienie wiz dla Turków wydaje się mało prawdopodobne.

Turecka tożsamość na szali

Omówione zmiany mogą mieć niszczący wpływ na tożsamość narodową tego śródziemnomorskiego kraju. W jego historii borykano się przecież z problemami dotyczącymi tej kwestii, a również dziś wydaje się, że społeczność turecka doświadcza zmian, których sednem jest zyskujący na ogromnym znaczeniu element muzułmański. Chęć eliminacji krytyków oraz naturalizacji potencjalnych wyborców, czyli ułatwienie sobie drogi do niepodważalnej władzy, może przynieść efekt przeciwny do zamierzonego. Naród turecki może nie zgodzić się na tak wyraźną degradację znaczenia ich tożsamości, czego najlepszym sprawdzianem okaże się kwietniowe referendum dotyczące tureckiego systemu politycznego. Kolejną konsekwencją proponowanego wchłonięcia syryjskich elit będzie późniejszy problem z odbudową tego kraju. Pozbawiona swej inteligencji Syria z jeszcze większym trudem będzie podnosić się po ewentualnym wygaśnięciu konfliktu.

 

fot. haaretz.com